Dobrekonopie posiadają w swojej ofercie asortyment różnych wyrobów konopnych. Skupimy się jednak na herbatach w tym zestawieniu. Hasła producenta dla tych produktów to “spokój” oraz “relaks”. Czy herbata konopna może odprężać tak samo jak susz CBD? W kwestii herbaty jestem dość wybredny, ponieważ posiadam swój stały ulubiony asortyment. Nie słodzę. Interesuje mnie tylko naturalny smak. Czy produkt zaskoczy mnie bardziej niż ostatnio testowana herbata CBD?
Dobrekonopie Marysieńka
Marysieńka zawiera w opakowaniu 10g suszu rośliny z nasion konopi. Tak przynajmniej brzmi opis producenta. W samym opakowaniu przewagę stanowią jednak listki, łuski nasion, a na samym końcu całe nasiona konopi. Na opakowaniu brak informacji odnośnie zaparzania. Moja szklankę zaparzałem więc intuicyjnie wraz z mocą koloru jaką nabierał napar. Trwało to około 5 minut. Aromat subtelny, ziołowy, nie agresywny. W smaku bardzo delikatna. Nie czuć żadnej goryczki. Delikatnie słomiasto-trawiasta. Przyjemnie odpręża. Chętnie korzystałem z niej na zakończenie dnia.
Dobrekonopie Konopielka
Konopielka to wersja ekspresowa herbaty. Susz zamknięty w 20 saszetkach po 0,8g każda. To stosunkowo dość mało. Zazwyczaj herbaty zawierają po około 1,5g w saszetce. Nie bez powodu jest zapewne stopień zmielenia suszu. Bardzo mocno zmielony, aby zapewne wycisnąć jak najwięcej smaku i aromatu z tej małej porcji torebeczki. Dużo nie brakuje, aby nazywała się “konopna matcha”. Zaparza się szybciej bo około 3 minut. W porównaniu do Marysieńki zapach jest bardziej intensywny. Smak ostry, chwilami pikantny. Delikatnie szczypie w język. Kwestia przyzwyczajenia i po wypiciu 2-3 filiżanek nie przeszkadza to już tak bardzo. Czuć bogactwo makroelementów. Osobiście bardziej pobudzała mnie do działania niż uspokajała.
Cena: Marysieńka-14zł/15g , Konopielka-15zł/16g
Ocena
Podsumowanie
Obie herbatki pochodzą zapewne z jednego suszu roślinnego, a mimo to producentowi udało się uzyskać dwie różne wersje smakowe. Marysieńkę wybrałbym zdecydowanie przed snem. Konopielke używałem rano, przed pracą. Na mnie działała zdecydowanie bardziej energetyzująco.